kozicka-kolaczkowska-anna-foto

Zapraszamy do lektury HISTORII SEKTORA ENERGII nr 2/2019 – Nafciarze polskiej Atlantydy. Stanisław Szczepanowski, Wacław Wolski autorstwa Anny Kozickiej-Kołaczkowskiej (otwórz pdf).

Stanisław Szczepanowski w kilka lat zdobył pozycję „króla nafty”. Dał przykład sukcesu, do jakiego dopingował rodaków czynem i słowem. On też nazywał światowych finansistów rozbójnikami ekonomicznymi. Spekulantów giełdowych potępiał po nazwisku i ze względu na liczby ich ofiar porównywał do Dżyngis-chana i Tamerlana. Dostrzegał jednak również takie cechy wielkich kapitalistów, które pragnął widzieć u Polaków. Pisał:

„Weźmy Rotszyldów: takie sztuczki jak zarobienie na giełdzie miliona funtów przez angielskiego Rotszylda, który uczestniczył w bitwie pod Waterloo i przeprawiwszy się w burzliwej nocy przez kanał La Manche, o całe 24 godziny wyprzedził wiadomości oficjalne o zwycięstwie angielskim lub znana sztuczka paryskiego Rotszylda z kuponami kolei południowych, gdzie ofiarą kilkuset tysięcy franków wprowadził w błąd całą publiczność europejską i milionowe żniwo z tego bałamucenia wyciągnął – to zwyczajna praktyka giełdowa uświęcona prawem i zwyczajem. (…) Z drugiej strony jeszcze więcej do ich fortuny przyczyniły się odwaga i doniosła znajomość stosunków, które wszędzie
z Rotszyldów zrobiły pionierów kolei żelaznych i które dotąd robią ich systematycznymi nabywcami wszelkich obiecujących wynalazków naukowych. (…) Ale tego połączenia egoizmu z wiedzą u Polaków nigdy nie spotkać.(…) Polak już z natury nie jest zwierzęciem drapieżnym.”[1]

[1] Szczepanowski S., Nędza Galicji w cyfrach i program energicznego rozwoju gospodarstwa krajowego, Lwów 1888, s. 174.

 

 

kozicka-kolaczkowska-anna-foto

Zapraszamy do lektury HISTORII SEKTORA ENERGII nr 1/2019 – Nafciarze polskiej Atlantydy. Stanisław Szczepanowski, Wacław Wolski autorstwa Anny Kozickiej-Kołaczkowskiej (otwórz pdf).

Około roku 1880 do osady Słoboda Rungurska zjechał z młotkiem geologicznym niezwykły  eksplorator Stanisław Szczepanowski. Tak narodził się mit „króla nafciarzy” i polskiej Pensylwanii. Eldorado Schodnicy, Drohobycza, Borysławia, Tustanowic wkrótce   zdystansowało Podkarpacie Zachodnie, gdzie działali Łukasiewicz i jego następcy. A pod koniec XIX wieku wydobycie ropy w Galicji wciąż jeszcze dawało trzecie miejsce na świecie. 18 marca 1921 roku na mocy traktatu ryskiego Polska została odsunięta od swej pierwotnej, wschodniej granicy zza rzek Dźwiny i Dniepru po linię rzeki Zbrucz.

16 sierpnia 1945 w Jałcie i Poczdamie wschodnią granicę Polski przesunięto jeszcze dalej na zachód na linię Sanu i Bugu, za Niemen. Amputowano kolejny raz tysiące kilometrów kwadratowych dawnego terytorium Rzeczypospolitej. Jej połowę. Setki miast, wsi, zamków, pałaców, rezydencji, hoteli, zabytków, majątków, firm, fabryk, zakładów, kopalń, uzdrowisk, rzek… Całe Wschodnie Podkarpacie – stolicę Lwów. Schodnicę, Drohobycz, Borysław, Tustanowice… Nazwy ich jakże pusto dziś brzmią w polskich uszach.[1]

W oceanie niepamięci utonęły fakty i liczby: własność, historia, ludzie i mity naftowej Atlantydy Wschodniego Podkarpacia cywilizowanego dziesiątki lat pracą polskich pionierów. Uczniów Łukasiewicza, mistrzów górnictwa, inżynierów po światowych uniwersytetach, wynalazców, profesorów, publicystów, lobbystów, finansistów i inwestorów, którzy talenty, wiedzę, determinację i prywatne, grube miliony włożyli w przemysł naftowy na wschód od rzeki Bug. Stanisław Szczepanowski i Wacław Wolski stoją obok siebie w ich pierwszym szeregu.

[1] Por. S.S. Nicieja, Kresowa Atlantyda, Historia i mitologia miast kresowych, T.I – XII, Opole 2012 – 2018.

 

 

kozicka-kolaczkowska-anna-fotoZapraszamy do lektury trzeciej części artykułu w ramach cyklu Historia sektora energii nr 5-2018 – „Ignacy Mościcki. Czarnoksiężnik z krainy azotu cz. III” autorstwa Anny Kozickiej-Kołaczkowskiej.

Eugeniusz Kwiatkowski dał swojemu artykułowi o dokonaniach Prezydenta tytuł – „Wyścig pracy Ignacego Mościckiego”[1]. „Wyścig” – to było słowo zadane Polakom już w pierwszych chwilach po I Wojnie:

„Idą czasy, których znamieniem będzie wyścig pracy, jak przedtem był wyścig żelaza, jak przedtem był wyścig krwi. Kto do tych zawodów bardziej przygotowany będzie, kto w tym wyścigu większe dowody wytrzymałości złoży, ten w najbliższych czasach będzie zwycięzcą, ten potrafi utrzymać to, co zyskał, albo odrobić to, co stracił”[2] – powiedział Józef Piłsudski jesienią 1919 roku. Zadał Polakom wyścig pracy z pełną świadomością, że ścigać się muszą ze światem i czasem.

Ignacy Mościcki był stale atakowany pretensjami opozycji, że to wszystko przeinwestowane, że co to będzie jak się skończą pożyczki, że Gdynia niepotrzebna, bo należało inwestować w Gdańsk i tak bez końca…Tymczasem ułamka dzisiejszych kadr naukowych i technicznych, myśli technicznej, zaplecza materialnego i infrastruktury nie stworzyłby powojenny system nauki i gospodarki bez wielkich, nieocenionych podstaw danych przez organizatorów i heroicznych obrońców państwa II Rzeczypospolitej, a zwłaszcza bez osobistej, wolnościowej, obronnej, twórczej, naukowej, pierwszoplanowej, decydenckiej, tytanicznej pracy i roli Ignacego Mościckiego.

[1]E. Kwiatkowski, Wyścig pracy profesora Ignacego Mościckiego, w: Drewnowski…, s. 5.

[2]I. Mościcki, Autobiografia, Warszawa 1993.  s. 142.

 

kozicka-kolaczkowska-anna-fotoZapraszamy do lektury drugiej części artykułu w ramach cyklu Historia sektora energii nr 4-2018 – „Ignacy Mościcki. Czarnoksiężnik z krainy azotu cz. II” autorstwa Anny Kozickiej-Kołaczkowskiej.

„Postać Ignacego Mościckiego, człowieka o wielkim celu życia i o twórczej niecierpliwości urzeczywistniania zamiarów, będzie rosła w miarę płynącego czasu. Ta niecierpliwość nie ma w sobie nic z nerwowej porywczości, owszem, jest wyrazem tego spokojnego stanowiska, że myśl przemyślana do końca jest dojrzała, aby się przyoblec w czyn, i że bez czynu idącego za nią i myśl sama byłaby niepotrzebna. Tu jest zbieżność jego charakteru z charakterem Marszałka Piłsudskiego. I jest to także przezwyciężenie jednej z najbardziej słowiańskich słabości: tej, że myśl wziętą pozostawia się niezrealizowaną. Widać to nawet na tak błahym przykładzie: raz, gdy Władysław Szaynok do młodego chemika rzucającego swoje pomysły, powiedział: „Nie trzeba tyle rozmyślać, trzeba robić”, wtedy odezwał się Profesor Mościcki: „Nie tylko o to chodzi, żeby robić, ale żeby zrobić”[1] napisał w roku 1934 Lech Suchowiak – wybitny chemik i jeden ze świadków życia Ignacego Mościckiego.  A choć, mimo upływu dziesięcioleci, przepowiednia rosnącej wdzięczności Polaków wciąż nie spełniła się dostatecznie, to przecież fakt ten nie może zatrzeć ani wielkiej postaci, ani jej dzieła, które wciąż żyje i pracuje dla Rzeczypospolitej.

[1] L. Suchowiak, Życiorys i działalność Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Prof. dra h.c. Ignacego Mościckiego, w: K. Drewnowski, K. Kling, E. Kwiatkowski, W. Leśniański, J. Modzelewski, Suchowiak, W. Świętosławski, L. Wasilewski, Profesor Ignacy Mościcki. Życie i działalność na polu nauki
i techniki
, Warszawa 1934, s. 27.

Historia sektora energii nr 4-2018 – „Ignacy Mościcki. Czarnoksiężnik z krainy azotu cz. II” (otwórz pdf)

kozicka-kolaczkowska-anna-fotoZapraszamy do lektury pierwszej części artykułu w ramach cyklu Historia sektora energii nr 3-2018 – „Ignacy Mościcki. Czarnoksiężnik z krainy azotu” autorstwa Anny Kozickiej-Kołaczkowskiej.

„Pierwsza na świecie cysterna kwasu azotowego z powietrza i wody opuściła szwajcarską fabrykę w Chippis koło Miluzy w roku 1910. Wszystko było dziełem jednego człowieka. Od fizykochemicznych badań laboratoryjnych, obliczeń, opracowań i patentów metod produkcji, stworzenia instalacji fabrycznych własnego projektu, nadzoru nad budową fabryki, po przyjmowanie i szkolenie personelu, rachunek opłacalności i zdobycie portfela zamówień – efektem nieco ponad dekady jego życia od momentu przekroczenia progu laboratorium szwajcarskiego uniwersytetu jako studenta i technika. Historycznym sukcesem zbiega politycznego ściganego rosyjskim listem gończym, geniusza nauki i inżynierii oraz przyszłego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – Ignacego Mościckiego.”

Historia sektora energii nr 3-2018 – Ignacy Mościcki. Czarnoksiężnik z krainy azotu (otwórz pdf)

 

 

kozicka-kolaczkowska-anna-fotoHistoria sektora energii nr 2-2018 – „Witold Zglenicki. Ropa z głębi morza” cz. II (otwórz pdf)

Anna Kozicka-Kołaczkowska

„Dezyderat, urzędowo złożony przez Witolda Zglenickiego po raz pierwszy 29 lipca 1896 roku, do skutku składany wielokrotnie, zawierał pierwszy w historii projekt platformy wiertniczej na pełnym morzu wraz z opisem technologii transportu ropy naftowej, którymi polski inżynier dokumentował prośbę o przydział morskich działek. Jest on zabytkiem pionierskiej rangi i światowym artefaktem – certyfikatem przełomowego momentu cywilizacji i geniuszu polskiego inżyniera, który w pojedynkę spowodował przewrót w postrzeganiu świata. Otworzył oczy ludzi na nieskończony sezam bogactw Ziemi, których człowiek, żyjąc na swej planecie wiele tysięcy lat, szukał dotąd jedynie w miejscu powszedniego dreptania stałego lądu.”

 

 

 

kozicka-kolaczkowska-anna-fotoHistoria sektora energii nr 1-2018 – „Witold Zglenicki. Ropa z głębi morza” (otwórz pdf)

Anna Kozicka-Kołaczkowska

„Środowisko polskiej kultury w Królestwie Polskim, jak nigdy przedtem ani potem, okazało się zbyt szczupłe i nie miało możliwości przyswojenia tak ogromnych środków. Nie nadążano za przypływem gotówki z ropy, gdyż roczne przychody kilkunastokrotnie przekraczały całkowite wydatki Kasy Mianowskiego z początku wieku. Cud ów był fenomenem w historii Polski do dziś nie notowanym. Ofiarodawcą bajońskich sum był Witold Zglenicki. Absolwent Warszawskiej Szkoły Głównej, inżynier, górnik, genialny geolog, wynalazca, kartograf, odkrywca bogactw naturalnych i pionier wydobycia ropy naftowej spod dna morskiego, nieugięty pomysłodawca i propagator platform wiertniczych.”

 

 

 

kozicka-kolaczkowska-anna-fotoHistoria sektora energii nr 1-2017 – Błękitny menisk (otwórz pdf)
Anna Kozicka-Kołaczkowska

„(…) To wszystko jest legatem i polskim i światowym, gdyż dyscyplina, jaką zajmowali się obaj polscy pionierzy skroplenia składników powietrza bez najmniejszej przesady, a nader realnie, decyduje dziś o losach świata, ale także sięga kosmosu, mając i tu i tam aktualne, wciąż rozszerzające się zastosowanie. W wieku XXI człowiek doskonale zdaje sobie sprawę z niezwykłego potencjału skroplonego wodoru, wykorzystuje potężne możliwości zastosowania ciekłego azotu, ciekłego tlenu, zaś przekonanie że skroplony metan decyduje
i będzie decydował o budżetach najpotężniejszych państw, o dalekosiężnych strategiach makroekonomii, o wojnie i pokoju, a więc o życiu społeczeństw i polityce globalnej nie budzi niczyich wątpliwości. (…)”